Kiedy apartament przestaje być apartamentem? a staje się przerośniętym mieszkaniem, zmiany otoczenia zabudowy itp.

 

Kwestią umowną jest nazewnictwo podobnie jak standardy. Nie inaczej jest w przypadku gdy rozpatrujemy temat apartamentów. Bo wystarczy zmienić wokół naszego apartamentu kilka składowych w istotny sposób wpływających na atrakcyjność inwestycji dumnie noszącej miano luksusowych mieszkań i zostaną tylko mieszkania. zwykłe, ginące w morzu im podobnych ale bez wątpienia już nie atrakcyjnych, nie luksusowych i nie zasługujących by nazwać je mieszkaniami z najwyższej półki. Bo chociażby zamieszkujący dotąd singiel lub singielka załóżmy swoje 120 m2 mając do dyspozycji całe i wyłącznie dla siebie swoje lokum który postanawia powiększyć swoje „gospodarstwo domowe” o nowych członków rodziny i po pięciu latach w jego mieszkaniu żyje i mieszka już nie jedna ale 6 osób a wkrótce musi wygospodarować jeszcze pokoik dla swojej chorej i wiekowej mamy która kątem spędzi resztki dni przy swoim dziecku na któremu kupiła to mieszkanie. Abstrakcja ale takie rzeczy się zdarzają - życie jest nieprzewidywalne nawet dla wróżek. Potrzeba wygospodarować dodatkowe pokoje w mieszkaniu które za nic nie chce się” rozciągnąć”, zmienić całkiem rozkład mieszkania i jego aranżację z trzech dotąd funkcjonujących łazienek zostaje tylko jedna z tego co pozostało po dwóch i garderobie zrobił się kolejny pokój a do salonu przy kominku trzeba wstawić kanapę na której będzie spał właściciel bo dziecko w sypialni którą dotąd zajmował urządziło sobie swój pokój i trzeba wstawić tam biurko. Cały rozkład i układ pomieszczeń (również przeznaczenie) zostaje zmieniony, zachwiana zostaje proporcja, ilość i jakość funkcjonalna tego mieszkania nikt już tego nie nazwie apartamentem duże mieszkanie to wszystko co można na ten temat powiedzieć.